pure love but not perfect

Zbliżają się Walentynki, a ja jak co roku od 3 lat, w ogóle o nich nie myślę. Ważniejszym świętem jest dla mnie dzień dzisiejszy. Ta jedna zwykła chwila sprawiła, że moje życie obróciło się o 180 stopni. Każdy ma w swoim życiu jakieś ważne dla niego wspomnienia – przełomowe momenty. Coś, co sprawiło, że odnaleźliśmy nowy sens w życiu (banał?). Takie dni się pamięta. Nawet wówczas, kiedy Twój stan wskazywał, że kolejnego dnia nie będziesz za wiele pamiętać 🙂 A tak się złożyło, że ja mam ten dzień w sercu już od 3 lat.

To nie były błogie i spokojne lata, ale najpiękniejsze jakie udało mi się przeżyć. Pomimo tylu kłótni, łez i ucieczek wiem, że spotkało mnie coś takiego za co będę wdzięczna aż do śmierci. Nikt tak jak On nie nauczył mnie szacunku do samej siebie. Od nikogo nie otrzymałam tyle wsparcia w życiu i z nikim nie przeżyłam tyle skrajnych emocji. Dzięki Niemu jestem w stanie stanąć przed lustrem i powiedzieć “Hej Klaudia, nie wyglądasz dzisiaj najgorzej”, a to naprawdę dla mnie ogromny sukces. Zmiany, które zauważamy w sobie sami są najbardziej wartościowe. To my jesteśmy sami odpowiedzialni za własne szczęście, ale ludzie, jakimi się otaczamy, sprawiają, że pniemy się wyżej lub upadamy na dno. Ja miałam to szczęście, że spotkałam kogoś kto sprawia, że chce mi się więcej. Sądzę, że to chyba najistotniejsze. Życzę wszystkim z całego serca abyście spotkali kogoś, kto będzie Was motywował do działań, ale jednocześnie nie krytykował Was w żaden sposób. Kubeł zimnej wody zawsze jest potrzebny, ale umiejętne powiedzenie drugiej osobie o błędach jakie popełnia nie należy do najłatwiejszych umiejętności. Wiem, że On będzie to czytał i śmiał się pod nosem, bo przecież zawsze się denerwuje, kiedy mówi mi o rzeczach, które robię źle. Może się do tego nie przyznaję, ale wszystkie biorę sobie głęboko do serca i staram się nad nimi pracować. 🙂

Mówią, że miłość to patrzenie w tym samym kierunku. My nie mieliśmy od początku tyle szczęścia. Każdy z nas oczekiwał od życia czegoś innego, miał inne cele. Dopiero uczucia i wzajemne zrozumienie zrewidowały, co jest dla nas priorytetem. My nim jesteśmy. Przekonaliśmy się o tym, że wytrzymamy odległość, kryzysy, a nawet skrajne sytuacje w obrębie najbliższej rodziny. Pokonaliśmy wszystko. Mimo to dalej jesteśmy dziećmi, małymi myszkami, które cieszą się z najmniejszych drobiazgów i poduszek w kształcie “koteła”. Pan Brokuł dalej jest członkiem naszego małego teamu, a truskawka Tosia “wygodnym” kompanem do snu, kiedy zabieram wszystkie poduszki. Nie planujemy tego, co będzie kiedyś. Nie planujemy nawet tego, co będzie niedługo. Pierwszy raz zaplanowaliśmy wcześniej wspólne wakacje. Jesteśmy tu i teraz. Zdajemy sobie sprawę z tego, że to może nie trwać wiecznie więc bierzemy tyle ile się da.

To niby takie drobnostki, a nigdy wcześniej nie trafiłam na kogoś, kto potrafiłby wpłynąć na mnie, żebym je dostrzegła. Dzięki Niemu wiem, że nie należy polegać tylko na sobie, a proszenie o pomoc nie jestem żadnym poniżeniem. Za to wszystko i jeszcze więcej…

Dziękuję Ci.

Snapchat-636944871923151413520160429_17511620150903_173905received_891566354256820DSCN7165l20160821_013248IMG_20161231_222541 (2)received_891563087590480-1~220150307_102407received_107503322590706520141114_22245620160821_175239

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *