mature feeling

Związek to nieustająca praca.  No, bo przecież jeśli Ci na kimś zależy, to nie weźmiesz sobie urlopu lub nie pójdziesz na chorobowe. I co najzabawniejsze, w związku najlepiej jest wtedy, kiedy “wyjdziesz na zero”.  Obie strony powinny dać z siebie tyle samo energii, zaangażowania i miłości. Nie jest dobrze kochać kogoś za mocno. Gdy za bardzo angażujemy się w jakąś relację często prowadzi to do przekroczenia tej subtelnej granicy, w której coraz mniej jest w tym wszystkim nas samych. Stroimy się dla kogoś, chudniemy dla kogoś, gotujemy dla kogoś, rezygnujemy z marzeń dla kogoś. A co wówczas z nami i naszymi potrzebami? Aby móc dać komuś szczęście sami musimy być szczęśliwi. Aby kogoś pokochać musimy najpierw pokochać siebie (tutaj zdarzają się wyjątki). Zdrowy układ to dwie indywidualności, której razem tworzą coś naprawdę wyjątkowego. Jak w matematyce należy postawić znak równości. Nikt nie powinien dominować, ani ulegać.  Jednak, żeby się dotrzeć często potrzeba naprawdę dużo czasu.

Na swoim przykładzie wiem, że nie należy się poddawać. Jeśli jest uczucie, SZACUNEK oraz zaufanie to wszystko da się naprawić. Oczywiście nie powiedziałam, że wszystko można zrobić ot tak. Aby związek się posypał wcale nie potrzeba zdrad i jakichś “mocnych” rzeczy. Często wystarczą drobne sprzeczki, które się nawarstwiają, doprowadzając do ogromnych awantur. Każdy chyba doświadczył godzenia się na chwilę czy ostatecznych poważnych rozmów, które mają wszystko rozwiązać. Okej, takie dialogi z pewnością oczyszczają atmosferę, ale kiedy nie stoją za nimi żadne czyny, to są tak naprawdę gówno warte. Na początku powinniśmy poszukać wad w swoim zachowaniu, Czy aby na pewno jesteśmy w porządku wobec drugiej osoby, że mamy prawo wkurzać się na to, co ona robi źle? Często w ogóle tego nie dostrzegamy. Zrzucamy winę tylko i wyłącznie na drugą osobę, a potem wielce się dziwimy, że nic się nie zmieniło. Ja sama potrzebowałam sporo czasu, żeby dojrzeć do pewnych spraw.  I właśnie z perspektywy kilku lat dostrzegam, że to, co kiedyś doprowadzało mnie do “białej gorączki” teraz nie sprawia mi żadnego problemu.  Zmieniamy się, nasze oczekiwania również. Ale mimo to, sama widzę, że po prostu weszłam na taki etap, w którym doceniam najmniejsze aspekty, które wnoszą coś WIĘCEJ do mojego życia. Znalazłam się ze swoim partnerem, na którym oczekujemy, mniej więcej, tego samego. Dalej są kwestie, w których mocno się różnimy, ale nie wywołują one żadnych nieporozumień (kłótnia o mąkę 2 tygodnie temu się nie liczy :)). Kiedy zaakceptuje się tą drugą osobę okaże się, że tak naprawdę to nie macie powodów do awantur i w sumie to po prostu cieszysz się wspólnie spędzonym czasem. Masz ochotę odłożyć ten telefon i po prostu najzwyczajniej w świecie się przytulić.

Pomimo tych 3 trudnych lat, czuję jakbyśmy poznali się na nowo. Nowe, a jednak stare i bardziej dojrzałe uczucie. Nie szukamy sobie na siłę problemów i po prostu cieszymy się tym, co mamy. Odkryliśmy wspólne pasje, które jeszcze nas bardziej do siebie zbliżyły. W końcu uczciwie mogę powiedzieć, że jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. Mamy wiele planów, ale dalej możemy być tacy jacy chcemy. Nie musimy być dojrzali jak wszyscy wokół tylko dalej możemy być takimi dwoma myszami, które podróżują sobie przez świat i to jest naprawdę super. Fajnie mieć takiego kogoś. Polecam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *