powerful Easter

616 km do celu. Odpowiednia pora na nowego posta. O ile oczywiście nie zasnę po drodze, jak to mam w zwyczaju w podróży. 8 dni sama, tylko z najbliższymi. Czas na odpoczynek, przemyślenia, nową dawkę motywacji? Może właśnie tam się przełamie i zamienię słowa w czyny, a nie jak zwykle skończy się tylko na przysłowiowym pierdoleniu. W końcu do upragnionych wakacji zostały tylko 2,5 miesiąca plus 1,5 miesiąca pracy. Trzeba naprawdę spiąć dupę, bo każdego mogę oszukać, nawet siebie, ale ciała nie oszukam. Niestety. Już zrozumiałam, że nic mi z nieba nie spadnie i tylko ciężką pracą mogę coś osiągnąć. Skoro osoby z dużo większymi problemami dali radę to czemu ja się ciągle poddaje, skoro mam takie możliwości?

Dlatego postanowiłam, że od tej pory przestanę dodawać na bloga “motywujące” wpisy dopóki sama nie stanę się motywacją. Za 5 kilogramów mniej dam Wam znać, że jednak się da i jestem na dobrej drodze. Ale do tego czasu nie będzie żadnego gadania bez pokrycia w czynach. Będzie więc o tym, co udało mi się zrealizować, co byłam w stanie naprawdę wcielić w życie. No, bo w końcu powiedzieć można wszystko, a kiedy trzeba zapierdalać to chętnych brak.

W związku z tym życzę Wam świąt pełnych miłości, spokoju i radości. Spędźcie je w rodzinnym gronie i nazbierajcie dużo siły na spełnienie wszystkich swoich marzeń, a właściwie celów. Więcej czynów, mniej słów. Więcej odwagi i zdecydowanych działań, a mniej strachu przed swoimi pragnieniami.  Otwórzcie się na nowe doznania i nowych ludzi, bo życie jest krótkie i trzeba je przeżyć w całości, a nie tylko przewegetować. Kochajcie się!


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *