perspective

Od pewnego czasu, kiedy ogarniają mnie różne emocje i przemyślenia mam potrzebę je gdzieś z siebie wyrzucić. Oczywistym jest fakt, że najlepiej wtedy porozmawiać z bliskimi mi osobami. Czasem jednak nie mam takiej sposobności albo po prostu nie chcę im przysłowiowo “truć” dupy. Wtedy właśnie pomaga mi pisanie postów. Z reguły dzieje się tak, że kiedy dolecę do ostatniej linijki to cofam się do początku tekstu i zaczynam czytać, to co tam naskrobałam. Naprawdę jest to mega dziwne uczucie i polecam każdemu. Ja przynajmniej odnoszę takie wrażenie jakbym czytała coś, co napisał ktoś zupełnie inny. Pozwala mi się to zdystansować i spojrzeć na pewne sytuacje z boku. Wtedy zatrzymuję się na najważniejszych punktach wypowiedzi i zaczynam analizować. Z reguły dzieje się tak, że dostrzegam wówczas rzeczy, które wcześniej były dla mnie kompletnie obojętne, a te, które stanowiły dla mnie centrum całego zjawiska okazują się zupełnie nieważne (mam nadzieję, że ktoś nadąża za moim tokiem myślenia).

I właśnie dzisiaj  nadszedł taki dzień. Dzień okropny, w którym jedynie o czym myślałam to o tym, aby położyć się spać pomimo planów, jakie miałam zaplanowane z kilkudniowym wyprzedzeniem (masło maślane). Tak więc dzisiaj od samego rana nic nie szło po mojej myśli. Złe samopoczucie, kłótnia z kimś bliskim, nieudany biznes plus totalna porażka, jeśli chodzi o wieczorne wyjście. Pomimo tego, że odkąd tylko wróciłam z Krakowa mam ciągle coś do zrobienia albo robię naprzód, żeby wyrobić się ze wszystkim przed Brukselą, to dawno nie miałam takiego złego humoru. Nie pamiętam już kiedy płakałam, a tu taka przykra niespodzianka.

Czasem chyba dobrze jest tak wyrzucić coś z siebie.  Pomimo, że post w zasadzie bez żadnego przekazu… Chociaż może w zasadzie jest jakieś przesłanie? Dystans, ale nie w tym przypadku do siebie, a od tego, co nas otacza i spotyka. Próba spojrzenia na coś krytycznym okiem i niepozwolenie na to, aby emocje nami kierowały. One nie są niestety najlepszym przewodnikiem o czym zapewne każdy z nas nie raz się przekonał. A mi się chociaż trochę poprawił humor i czuję, że te wszystkie złe rzeczy już chociaż trochę są za mną, a jutro będzie nowy, lepszy dzień.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *