the world is open

Dawno mnie tutaj nie było, ale wychodzę z założenia, że lepiej nie dodawać nic niż coś, czego sama nie chciałabym czytać. Ogólnie staram się pisać dla Was (a w zasadzie dla siebie) i prowadzić tę stronę tak, jak chciałabym, żeby wyglądały blogi innych (ach ta wrodzona skromność). Jak zapewne zauważyliście, wiele rzeczy wymagają jeszcze poprawek i dopracowania, ale o to chyba w tym właśnie chodzi. Robimy wszystko tutaj sami i często spędzamy nawet kilka godzin nad wstawieniem jakiegoś odnośnika etc. Dzisiaj także nagrałam dla Was relację z Brukseli, a w zasadzie z jej europejskiej dzielnicy. Przygotowania zajęły mi trochę czasu plus nagrywki i obróbka, a na sam koniec stwierdziłam, że to jest mega nudne i cały film dosłownie “poleciał w kubeł”. Tak więc sami widzicie, że staram się, aby wszystko było jak najlepsze i mam nadzieję, że chociaż w jakimś stopniu to doceniacie.

Ostatnio byłam trochę zaabsorbowana uczelnią, bo jak wiadomo, nadszedł “najpiękniejszy” czas w życiu studenta, czyli sesja.  Poza tym tydzień temu wróciłam do Wrocławia, a za tydzień znowu wyjeżdżam, tym razem na całe 2 miesiące. O, i tutaj zrodził się kolejny pomysł. Jeśli chcielibyście dowiedzieć się jak wygląda moja praca w Niemczech (jadę tam już 3 raz) oraz jak ją w ogóle znalazłam itd. to dawajcie znać w komentarzach albo na Instagramie (odnośnik na górze strony). Wiem, że wiele osób ma wiele obaw przed wyjazdem, a to jest naprawdę świetna okazja do zarobienia sporej gotówki w krótkim czasie, ale tylko wtedy, kiedy jest to odpowiednio sprawdzone miejsce, a sam wyjazd porządnie zorganizowany. Pracowałam jeszcze w Holandii i nad polskim morzem w Jastarni więc jako takie rozeznanie na rynku sezonowym już mam 🙂

Z jednej strony bardzo się cieszę na kolejny wyjazd, bo jednak praca, a potem Mielno, Berlin plus może coś jeszcze, ale z drugiej to od dłuższego czasu w ogóle nie miałam okazji “namieszkać” się we Wrocławiu. Niby jestem tutaj już prawie 2 lata, a nie byłam jeszcze w żadnym muzeum i wielu innych miejscach. Cudze chwalicie, swego nie znacie – coś w tym jest. Dlatego obiecuję sobie, że jak tylko wrócę, to zacznę więcej zwiedzać i poznawać coś więcej niż kluby, centra handlowe i restauracje (chociaż w zoo byłam). W końcu Wrocław skrywa w sobie wiele ciekawych zakątków, a wypadałoby lepiej poznać miasto, w którym jest już się tyle czasu, bo aż mi wstyd, że nie potrafię praktycznie nic powiedzieć o zabytkach tego miasta. A teraz lecę się pakować, bo jutro wracam na kilka dni do Wałbrzycha 😛

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *