Mielno 2017, czyli jak przetrwać na polskiej Ibizie?

Sezon nad polskim morzem dobiega w tym roku końca więc jest to czas na to, aby zdać małą relację z pobytu w Mielnie, a także napisać kilka sposobów na to jak można zaoszczędzić na kilku atrakcjach. My, na szczęście, mieliśmy idealną pogodę więc większość czasu spędziliśmy plażując, dzięki czemu (wbrew pozorom) sporo zaoszczędziliśmy.

Oczywiście, wszelkie polecenia oraz wskazówki są wyłącznie moją subiektywną opinią, a określenie “zaoszczędzić” odnosi się do drobnych kwot, a nie przewegetowaniu 11 dni na typowego cebulaczka.

 

Zacznijmy od tego, po co każdy do Mielna jedzie, czyli klubów. Niczym Was tutaj nie zaskoczę, my także klasycznie wybieraliśmy Arenę Mielno albo Bajkę w zależności od programu przygotowanego na daną noc. W sezonie można załapać się na wiele koncertów i imprez, które nagłaśniają najbardziej znani DJ w Polsce. Ja miałam okazję spełnić jedno ze swoich malutkich marzeń i uczestniczyć w show przygotowanym przez samego Hazela. W okolicy głównego deptaka znajdują się też takie kluby jak Disco Plaza czy Fresh więc każdy znajdzie coś dla siebie niezależnie od gustu muzycznego 🙂 I tutaj taka rada, aby brać udział w konkursach na Facebooku na darmowe wejściówki. Bierze w nich naprawdę mało osób udział więc szansa na wygraną jest duża, a można zaoszczędzić jednorazowo 30 złotych, bo taka jest średnia cena za wstęp.

Poza zwykłymi klubami my odwiedzaliśmy też restauracje, w których organizowane było karaoke czy takie mniejsze dyskoteki. Ja sama zabrałam na jedną z nich moją kochaną babcię i sami możecie się tylko domyśleć jaki kobieta w jej wieku zrobiła szał tańcząc do Despacito albo […]. Parkiet był dosłownie jej. No i mój, bo w końcu ktoś ją uczył tych kocich ruchów. 😂 Taką przyjemną miejscówką jest np. Harem w Unieściu.

Co do pozostałych atrakcji to polecam każdemu, kto jeszcze nie próbował, przepłynąć się na bananie. Chociaż znając “spokojne” uosobienie naszego polskiego morza to była to raczej ekstremalna rozrywka. Przynajmniej dla mnie, która wszystkiego się boi, a i tak zawsze wybiera te najmocniejsze i najbardziej niebezpieczne rozrywki. Taka moja natura. 🙂

Jeśli planujecie dłuższy pobyt w Mielnie niż 7 dni warto przejechać się do Koszalina. W wakacje organizowane są tam w amfiteatrze różnego rodzaju imprezy, takie jak koncerty czy gale kabaretowe. Są one zazwyczaj płatne jednak dość mocno rozchwytywane więc o bilety lepiej postarać się z wyprzedzeniem. My akurat wybraliśmy się na Galę Disco Polo. Tak, wiem… Zupełnie nie moje klimaty, ale po piwie można było się nawet wyluzować. Ja, co prawda, znałam jedynie zespół Boys, klasycznie Zenka Martyniuka i Łobuzów, ale inni znali chyba wszystkie piosenki jakie zostały tam zaprezentowane, a mówią, że nikt nie słucha takiej muzyki…

Jeśli chodzi o sam dojazd do Koszalina to my postanowiliśmy nie jechać autem, a busem, który odjeżdża co około godzinę z Mielna (są też pociągi). Co do powrotu to przez całą noc kursują nocne autobusy oraz taksówki. Jeśli zdecydujecie się na tę drugą opcję to polecam zadzwonić do korporacji i umówić się wcześniej na cenę kursu, bo można zaoszczędzić nawet kilkadziesiąt złotych.

Reszty rozrywek i zajęć nie będę już opisywać, bo zdecydowanie lepiej jak sami się tam wybierzecie i odwiedzicie jakieś nowe, godne polecenia miejscówki. Klasycznie, zapraszam do komentowania jak Wy spędziliście wakacje. Warto  chociaż na chwilę wrócić do tych ciepłych dni, bo pogoda za oknem niestety ostatnio nas w ogóle nie rozpieszcza. Besos!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *