zmiany, zmiany!

Październik za rogiem, a u mnie same zmiany. W tym roku postanowiłam nie dać się jesiennej aurze i zaplanowałam swój czas na najbliższe kilka miesięcy. Po długiej mobilizacji w końcu zapisałam się na kurs języka francuskiego więc będzie okazja do odświeżenia sobie licealnej wiedzy. Poza tym w tym roku licencjat więc napisanie pracy też zajmie sporo czasu. Jednak uczelnia i projekty to jedno, ale chyba najważniejszą małą wielką zmianą jest to, że wprowadza się do mnie nowy współlokator. Z P. mamy już całkiem spore doświadczenie w pomieszkiwaniu razem jak na fakt, że oficjalnie nigdy razem nie mieszkaliśmy, ale zawsze były to jakieś ekstremalne warunki. Tak po “domowemu” dopiero zaczynamy naszą wspólną przygodę. I o ile, wspólne mieszkanie dla niektórych to coś naturalnego, to dla innych sama myśl o nim powoduje paraliż i niewytłumaczalny lęk. Ja, żeby nie pleść trzy po trzy, dam sobie jakiś miesiąc testu, po którym napiszę Wam tutaj poradnik, czego nie robić podczas mieszkania z facetem, bo nie oszukujmy się, ale znając nasze charaktery, to na pewno adaptacja do nowej sytuacji nie pójdzie tak gładko jak sobie zakładamy. 🙂 Trzeba nauczyć się nowych podziałów, przyzwyczaić do odmiennych przyzwyczajeń i ogólnie dzielić przestrzenią, która do tej pory była cała tylko dla mnie. Lekcję życia dostanę i to na pewno sporą. No ale kto jak nie ja? W końcu nie ma rzeczy, których nie jesteśmy w stanie ogarnąć jeśli tylko mocno nad nimi (i SOBĄ) pracujemy.

Odkąd postanowiłam ostatecznie rozliczyć się z przeszłością i zaakceptować w środku pewne wydarzenia, które mi się przytrafiły, czuję, że jestem w stanie ruszyć do przodu, a wizja najlepszych tostów na świecie podanych do łóżka w środku tygodnia zdecydowanie zachęca mnie do podjęcia tego ryzyka. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *