jak się czujesz?

Powroty bywają trudne. Do pracy, szkoły, obowiązków, treningów – w zasadzie do wszystkiego. Choć jesień i semestr w pełni to ja chyba gdzieś po drodze wysiadłam i nie mogę wrócić. Już mi się wydaje, że łapie ten spóźniony pociąg, a jednak on znowu ucieka mi z przed nosa. I tak to właśnie u mnie ostatnio wygląda. Niby się staram i niby chcę. Działam, próbuję, ale kiedy mam choć chwilę luzu to kładę się pod koc i oglądam seriale. Nie mam ochoty na wyjścia, imprezy, a co dopiero na zmotywowanie się do czegoś pożyteczniejszego. Nie jest to tak, że nic nie robię. Ale czuję po prostu, że się do wszystkiego zmuszam i tak potocznie mówiąc: “nie walczę o swoje marzenia”. Miałam tyle planów – tych zawodowych i tych na polu prywatnym. Ogarnąć bloga, popracować nad językami czy naprawdę ostro zapieprzać na siłowni. A tu wszystko idzie tak jakoś powoli.. Nie dzieje się nic specjalnego, choć w zasadzie dzieje się bardzo dużo. Jednak zawsze przychodzi to niezadowolenie z siebie, kiedy plany były większe.

Nie często mamy okazję czytać lub słyszeć o porażkach innych ludzi. Je zostawiamy z reguły dla siebie, chowamy gdzieś głęboko, a na wierzch wynurzamy tylko wierzchołek, który warto pokazać innym. Pochwalić się. I to jest naprawdę okej! Dzielmy się swoimi sukcesami, motywujmy wzajemnie i inspirujmy do działania. Tylko warto mieć tę świadomość, że rzeczywistość może być zupełnie inna – “przecież wyglądali na taką szczęśliwą parę”, “nie zauważyłam nic niepokojącego w jej zachowaniu”, “wydawał się taki szczęśliwy”. Brzmi znajomo? Mówi się, że jeśli ktoś potrzebuje pomocy to sam się w końcu po nią zgłosi. Niestety nie zawsze tak jest. Często ludzie się po prostu wstydzą swoich niepowodzeń, problemów, błędów. To oczywiste, że świata nie zbawimy, ale możemy wpłynąć na nasze najbliższe otoczenie (myśl globalnie, działaj lokalnie). Zapytajmy się rodziny, przyjaciół, a nawet zwykłych znajomych jak się czują i czy u nich wszystko w porządku. Być może powiedzą, że jest u nich  rewelacyjnie, a może to my staniemy się dla nich motorem do zmiany i przełamania się, aby spojrzeć prawdzie w oczy i zawalczyć o swoje szczęście.

Ja sama potrzebuję takiego bodźca, który mnie poruszy i da na nowo siłę. Dlatego już dziś ogłaszam przedświąteczną zbiórkę karm, koców, lęków i wszystkiego, co się przyda pieskom ze schroniska podczas zbliżającej się zimy. O szczegółach powiem więcej wkrótce, ale już możecie się zastanawiać nad tym, co byście chcieli przekazać. Będzie wspaniale, obiecuję!💌

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *