Erasmus – podsumowanie 1/1000

Nie, to na pewno nie będzie żadne podsumowanie. Nie dziś. Nie tym razem. Tak naprawdę to od kilku miesięcy przymierzam się do napisania czegokolwiek. Fakt, że opowiem, jak niezapomniana była (i jest, bo Erasmus w zasadzie nigdy się nie kończy) to przygoda i jak bardzo wpłynęła na moje życie, raczej nikogo nie zdziwi. Każdy mniej więcej wie na czym to polega – wymiana studencka, kulturowa, podróże, szalone imprezy, nauka języka i nowe znajomości. Jednak to wszystko, to tylko jedna malutka część tego, czego można doświadczyć przez te zaledwie 5 miesięcy. To mieszanka wszelkiego rodzaju uczuć połączona z nocami i dniami spędzonymi na plaży w najlepszym gronie ludzi w cudownym Splicie. Choć nie tylko, bo to nie miejsce “robiło robotę”, a właśnie te niesamowite osoby. Każda inna, ale w pewnym sensie jednak taka sama. Tutaj nie liczyła się narodowość, przekonania, wiara, a to jakim jest się człowiekiem. Erasmus nauczył mnie jeszcze większej tolerancji, akceptacji i pełnego szacunku dla tego, czego nie znam i czego nie rozumiem. Patrzysz na drugą osobę i kompletnie zapominasz o wszelkich stereotypach, a skupiasz się tylko na tym, jaki ktoś jest. Przyznam się szczerze, że wcześniej nie doświadczyłam tego zjawiska w pełni. Tolerowałam wszelkiego rodzaju odmienności narodowe, ale jednak często o nich myślałam podczas nawet zwykłych rozmów z osobami z Azji, Afryki czy Ameryki Południowej. Erasmus pokazał mi, jak zupełnie nie zwracać na to uwagi. To chyba jedna z większych lekcji, jakie zawdzięczam studiowaniu za granicą.

Dlatego właśnie Erasmus nigdy się nie kończy, bo niezależnie od miejsca w jakim znajdziesz się w swoim życiu zawsze spotkasz te osoby, które sprawią, że znów poczujesz się jak w swoim drugim domu, Splicie. Podróżując po Europie (i nie tylko) już nigdy nie poczujesz się “sam”, bo wiesz, że zawsze mieszka tam ktoś, kogo bardzo dobrze znasz i traktujesz jak członka swojej międzynarodowej rodziny, która miała zaledwie kilka miesięcy na stanie się nią z całkowicie przypadkowych, nieznanych sobie wcześniej osób. Ludzi, których traktujesz jak znajomych od imprez, a nim się zorientujesz, uświadamiasz sobie, jacy są dla Ciebie ważni i że w zasadzie to nie wiesz jak żyć, kiedy wrócisz do domu i nie będziesz mieć możliwości spotykania ich codziennie. Jednak pomimo, często ogromnych, odległości ci ludzie dalej są Ci bardzo bliscy i wiesz, że kiedy się zobaczycie, to znów będzie tak jakbyście nie widzieli się od wczoraj, bo w końcu ONCE ERASMUS, ALWAYS ERASMUS.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *