praca, pieniądze i wielka kariera

Wielkiej kariery i wielkich pieniędzy nie ma (jeszcze!), ale za to jest kolejny wpis, kolejna podróż pociągiem. Tym razem powrotna do domu – do Warszawy. Tak, domu. W końcu czuję, że jestem w odpowiednim miejscu z (miejmy nadzieję) odpowiednią osobą przy moim boku, którą nareszcie zobaczę za godzinę i 34 minuty. Znalazłam pracę marzeń, dostałam szansę rozwijania się w czymś, z czym prawdopodobnie chciałabym wiązać swoją aktywność zawodową przez dłuższy czas. Jeden z najmłodszych, jak nie najmłodszy pracownik w całej organizacji. Dość spore wyróżnienie, które nareszcie zaczyna do mnie docierać. Wiecie jak to jest, ciężko docenić własne sukcesy. Z reguły staramy się je gdzieś upchnąć głęboko, umniejszyć, odebrać im ich znaczącą wagę. W końcu “przecież nie wypada tak się chwalić, to nie przystoi”, a no właśnie nie. Przystoi i to bardzo. Polacy mają to do siebie, że się nie doceniają, a kobiety już w szczególności. Lepiej przemilczeć, powiedzieć, że coś nam nie wyszło, aniżeli dzielić się z innymi tym jacy jesteśmy szczęśliwi, że nareszcie nasza praca i starania zostały docenione. Czasy się zmieniają i obecnie jest na tym polu trochę lepiej, ale wciąż mamy wiele do nadrobienia w porównaniu do naszych zachodnich i południowych sąsiadów. Niemniej jednak nareszcie mogę w pełni postawić na siebie. Na swój rozwój, spełnianie kolejnych celów i zwykłe cieszenie się życiem, a nie stałe zamartwianie, które towarzyszyło mi przez prawie cały wrzesień. W końcu mogę powiedzieć, że wszystko jest dobrze. Co prawda pandemia dalej mi mocno o doskwiera, ale chyba jak każdy wciąż mam nadzieję, że niedługo to się skończy. Trzeba dostrzegać światełko w tunelu, bo bez nadziei cóż by nam jeszcze pozostało?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *