Podsumowanie 2020

2020 rok nie należał do tych najłatwiejszych. Z jednej strony chciałoby się go wymazać z pamięci, ale z drugiej muszę przyznać, że ukształtował mnie chyba jeszcze bardziej niż 2019. W minionym roku nauczyłam się przede wszystkim odwagi. Kiedyś myślałam, że przeprowadzka do Chorwacji jest czymś absolutnie szalonym, ale kiedy ma się kilka stypendiów i zabezpieczenie finansowe to tak naprawdę nie było to aż tak ogromnym wyzwaniem. Tym razem musiałam jednak zdecydować, czy odważę się postawić wszystko na jedną kartę i podążyć za marzeniami, czy zostanę we Wrocławiu, utrzymam ówczesne stanowisko pracy, a decyzję o przeprowadzce odłożę na popandemiczny czas, czyli w zasadzie bliżej nieokreślony. Jak już wiecie, chyba nie byłabym sobą, gdybym nie zaryzykowała. Tak więc wyprowadziłam się z poprzedniego miejsca zanim znalazłam nowe mieszkanie w Warszawie, rzuciłam pracę, a mój cały dobytek trzymałam w magazynie. Oszczędności pozwoliłyby mi na utrzymanie się tutaj przez jakieś pół roku, jednakże o podróżach mogłabym już zapomnieć. Na szczęście pomimo ciężkich początków urządziliśmy z B. nasze wspólne mieszkanie,  znaleźliśmy pracę i w zasadzie – rozpoczęliśmy nasze życie na nowo.

2020 to także czas nauki pokory i ustępowania, co dalej nie jest zakończonym procesem. Wciąż jestem uparta jak osioł, ale każdego dnia staram się być chociaż odrobinę bardziej ugodowa, a przy tym zachowując swoją asertywność i niezależność. Niestety nie jest to dla mnie łatwe i jest to zdecydowanie punkt do poprawy w 2021.

Natomiast 2020 był najgorszym rokiem, jeśli chodzi o samorozwój, formę oraz ukończenie studiów magisterskich. Przerwałam naukę francuskiego i choć, co prawda zdałam egzaminy na studiach na 100%, to poniekąd nie z mojej, a poniekąd z mojej winy wciąż nie obroniłam pracy magisterskiej.. Temat formy i zdrowego odżywiania lepiej przemilczeć 😉

Mimo wszystko, pomimo braku podróży i ograniczenia moich wolności maksymalnie, coś mi się jednak dobrego w tym roku przytrafiło. Wiem, że żadne nieoczekiwane zwroty akcji nie są mi straszne i sama lub z pomocą moich bliskich jestem w stanie pokonać wszelakie przeciwności losu.

Tak czy nie inaczej, goodbye 2020.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *